Gdy nadchodzi zima, jedni wyciągają z szafy grube kurtki i futrzane czapki, inni biegną do piwnicy po narty czy deski snowboardowe, a jeszcze inni siadają z kartką i ołówkiem w ręku i zaczynają tworzyć projekty dziwnych maszyn – czasem podobnych do ognistych smoków, innym razem do złudzenia przypominających rakietę albo… pralkę.

Ta ostatnia grupa to fani coraz popularniejszej rozrywki, jaką jest zjazd na byle czym. Ideą zabawy jest konstrukcja pojazdu, który będzie w stanie zjechać ze stoku czy innego wzniesienia, na którym organizowane są zawody, a przy tym będzie jak najbardziej kreatywny i oryginalny. Głównymi kryteriami oceniania są zazwyczaj szybkość lub długość zjazdu, a także oryginalność pojazdu. Nie bez znaczenia jest też wygląd i zaangażowanie ekipy pojazdu, ponieważ, oprócz głównej konkurencji, organizatorzy często przewidują dodatkowe kryteria, jak np. oryginalność strojów załogi. Dla najlepszych najczęściej przewidziane są nagrody, a dla wszystkich uczestników i kibiców – grill czy ognisko z pieczonymi kiełbaskami.
Najpopularniejsze zawody (jak np. Mobilna Ścigacka w Białce Tatrzańskiej czy impreza w Wiśle) odbywają się na ośnieżonych górskich stokach. Ale coraz częściej wykorzystuje się również miejskie wzniesienia czy nawet hałdy górnicze. Co bardziej niecierpliwi nie czekają na opady śniegu i organizują zjazdy na trawie.
Zawody są zazwyczaj niezwykle emocjonujące i widowiskowe, dlatego zyskują coraz większą rzeszę fanów, którzy gromadzą się na nich całymi rodzinami.

Jak się przygotować?

Zacząć należy od zebrania odpowiedniej ekipy (można wprawdzie startować w pojedynkę, ale wiadomo – im więcej osób, tym lepsza zabawa). Przyda się ktoś ze zmysłem technicznym, kto zajmie się konstrukcją maszyny, ale równie ważne są zdolności artystyczne i kreatywność – ocenie podlega oryginalność projektu i jego wykonanie. Nie do przecenienia jest też poczucie humoru członków załogi oraz… odwaga.
Gdy mamy już zebraną ekipę, można przeprowadzić burzę mózgów i opracować koncepcję maszyny, pamiętając, że przede wszystkim ma ona przetrwać cały wyścig i (względnie szybko) dotrzeć do celu. Najlepiej razem z członkami załogi. Musi być zatem solidna i bezpieczna.

Następny etap to gromadzenie niezbędnych materiałów (które czasem może zająć trochę czasu) i w końcu – budowa pojazdu oraz testy.
Gdy wszystko jest dopięte na ostatni guzik, wystarczy już tylko udać się na miejsce zawodów, zjechać i… dojechać do mety. Nie wszystkim się to udaje. Ale, nawet jeżeli pojazd nie przetrwa wyścigu, to zabawa na pewno będzie przednia i dostarczy niezapomnianych emocji.